-Bądźmy dobrej myśli...
-Okej, to ja już chyba pójdę- powiedziałam po raz kolejny.
-Czekaj...- znów mnie zatrzymał.
-Co znowu?
-nie odpowiedziałaś mi.. - ja O.o, a on taki uśmieszek.
- na co ? 0.0
- czy chcesz być moją dziewczyną?
- o.o posłuchaj, nie mówię nie, ale nie mówię też tak. Bo co jeśli rodzice się nie zgodzą i nie będziemy się widywać... A w ogóle, to muszę pierw skończyć z tym czymś co zostało w Polsce.
- Okej. To idź już spać. Dobranoc.
*12:00*
Czuję, że ktoś mnie głaszcze po ramieniu. Otwieram oczy. Paczę : Harry i jego zielone paczały *.*
-Wstawaj już, pospało się trochę, no nie? - powiedział.
- Po takiej nocy? no a jak inaczej?- odpowiedziałam.- posłuchaj.
-Tak?
-Ty na serio mówiłeś z tą przeprowadzką... - przerwałam, przełknęłam głośno ślinę.- i z tym, że mnie kochasz?
- jak mógłbym kłamać, w takich sprawach się nie kłamie. A teraz już ubieraj się i na śniadanie. właściwie chyba lunch. - i wyszedł.
Wstałam, ubrałam się, włosy rozczesałam i związałam w kitkę. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Zjadłam sobie tosty, zrobione przez Nialla i poszłam przed TV gdzie siedzieli już chłopcy.
- To co dzisiaj robimy , jakieś propozycje? - spytałam.
- jest 13:00. Za oknem... leje.
- y, Julia możemy pogadać?- wtrącił Harry.
- jasne. - i ruszyliśmy w stronę jego pokoju.
....
- o czym chciałeś porozmawiać?
- chłopakom się nic nie chce dzisiaj. Może poszlibyśmy na kolację dzisiaj wieczorem.?
- z miłą chęcią- bez zastanowienia zgodziłam się.
- to na 18:00 zarezerwuję nam stolik bądź gotowa o 17:30.
- Okeej - i wyszłam.
Pomyślałam, że muszę jakoś elegancko wyglądać. Poszperałam trochę w szafie. Nic nie ma. Nie brałam, bo nie myślałam, że coś takiego się wydarzy. No nic, muszę iść coś kupić.
-A gdzie Ty idziesz? - złapał mnie przy wyjściu Lou z marchewką w ręce.
-idę do sklepu, muszę coś kupić.
-konkrety.- taa, wścibskość.
- Harry zaprosił mnie na kolacje. Nie mam żadnej sukienki. Muszę jakąś kupić.
- Może pójdę z Tobą? - spytał.
- Jeśli chcesz.
Ruszyliśmy. Byłam w kilku sklepach. Lou pomagał mi wybrać. Kupiłam trzy sukienki.
- O nie!- zajęczał.
-Co?
-Paparazzi.
-iii?
- jeśli nas zobaczą- po nas.
- dobra, wiejemy!- rozkazałam i pobiegliśmy.
Kiedy wróciliśmy była już 16:30. Okej- mam godzinę. Wzięłam kąpiel, wysuszyłam włosy, związałam je w koka i włożyłam to >klik< zrobiłam makijaż i zeszłam na dół.
-Wow, cudownie wyglądasz.- skomplementował mnie :)
-Dzięki, Ty też nieźle.
-Dobra idźcie już , bo zaraz rzygnę tęczą. - powiedział Lou przechądząc z salonu do kuchni.
Z uśmiechem na ustach weszliśmy do samochodu
wtorek, 31 lipca 2012
Rozdział 5.
*godz. ok. 12:00.*
Ruszyliśmy. Za kierownicą zasiadł Liam. Nie wiedziałam dokąd jedziemy. Dałam się poprowadzić. Zauważyłam, że Harry nie ma uśmiechu na twarzy i jest jakiś taki smutny, przygnębiony? Nie wiem, jak to nazwać. Postanowiłam nie zwlekać.
-Heej, Harry co jest?- spytałam
- A nie nic. - wymusił uśmiech. Ale za to jaki był wtedy słoodki.
- Przecież widzę. - nalegałam.
- może kiedyś Ci powiem, ale na pewno nie teraz, i nie przy nich. - powiedział. Sztuczny uśmiech zszedł mu już z twarzy.
Co mogło go gryźć? Przypomniały mi się teraz słowa Louisa. To co mówił jak obaj byli u mnie w pokoju i to jak ja poszłam do Lou. Chociaż nie, to nie może być prawda, a poza tym, ja mam chłopaka w domu.
*po zwiedzaniu*
Chłopcy są świetni! Oprowadzili mnie, a później poszliśmy do Nandos. Oczywiście Niall zamówił Full żarcia. Jednak Harrego wciąż coś gryzło. Po przyjściu do domu od razu wpadł do swej komnaty. Liam i Niall rozsiedli się na kanapie. Dołączyłam do nich, aby nie przeszkadzać Haroldowi, w tym co tam robi.
- Wiecie może co się mu stało? - zapytałam pozostałych.
- Komu? Harremu? - odpowiedział pytaniem na pytanie Liam.
- Tak. Jest jakiś dziwny. Może nie znam go długo, bo zaledwie kilka dni. Ale i tak zachowuje się jakoś inaczej.
- Nie mam pojęcia. To się stało chyba, odkąd Cię poznał. - wtrącił się Niall.
Włączyliśmy jakiś nędzny film. Dochodziła już 18:00. Do domu, a raczej willi, wrócili Lou i DJ Malik.
- A gdzie Harry? - spytał Lou.
- Siedzi u siebie. Radziłabym Ci tam nie iść. Jest jakiś nie w sosie. - odpowiedziałam i dołączyli się do oglądania. Postanowiłam pójść na górę i wejść na laptopa. Weszłam skajpaja i pogadałam chwilę z mamą.
- Jak się trzymasz?- zapytała mama.
- Jak narazie dobrze.
- Gdzie ty siedzisz? To nie ten hotel, który Wam zamówiliśmy. - powiedziała zdziwiona.
- No tak.- powiedziałam
- W takim razie gdzie Ty jesteś?- spytała, lekko zdenerwowana już.
- Jestem u kolegów.
- Ty nie masz kolegów w Anglii. - o czyżby, żebyś się nie zdziwiła- pomyślałam sobie.
- Ale poznałam.
- O to mam nadzieję, że ja też ich poznam.
Pogadałyśmy jeszcze chwilę i zakończyłyśmy rozmowę. Popisałam z kilkoma znajomymi o wakacjach itd. itp. i na zegarku pojawiła się nagle 23:00 . Wzięłam gorącą kąpiel i ubrałam moją piżamkę. O 2.00 znowu się obudziłam. Znowu poszłam do Harrego.
- Czego? - warknął.
- Dobra, już wychodzę. - powiedziałam
- Nie, przepraszam, zostań. - powiedział, chyba wiedział, że trochę przesadził.
- Nie widziałam Cię, odkąd wróciliśmy ze zwiedzania, coś się stało?- zapytałam bez najmniejszych skrupułów.
- Tak stało się, powiedziałem Ci to wczoraj.- odpowiedział naburmuszony.
- Aaa, ta dziewczyna. Mogę wiedzieć jak wygląda ma na imię?
- Julia- odpowiedział, popatrzył na mnie. Udawałam, że nie wiem, że to ja. Przecież Lou mi wszystko wygadał.
- A jak wygląda?
- Hmm. Jest szczupła, ma czekoladowe włosy, szare oczy. Jest po prostu urocza. Poznaliśmy się w nietypowych okolicznościach...i niestety ma chłopaka. - Chyba się rozmarzył i to bardzo.
- hm. podobna z lekka do mnie.No, ale cóż, chyba pójdę spać...
- Nie proszę, zostań.
- Co jeszcze? - byłam już troszkę wkurzona. Chciałam iść spać,no !
- Jeszcze się nie domyślasz, że chodzi o Ciebie??- usiadłam, bo nie będę stała jak głupek. - posłuchaj- patrzyliśmy sobie w oczy.- od czasu kiedy Cię spotkałem wiedziałem, że to będziesz właśnie Ty. Z Tobą chcę być. Byłem w prawdzie poddenerwowany całą tą sytuacją, ale jak na Ciebie wpadłem... Od tego czasu nie dawałaś mi spokoju.
- Ale przecież, ja...
- Tak wiem masz chłopaka.
- Ale nie jestem z nim szczęśliwa. Najchętniej zostałabym tu na zawsze. Tu jest mi lepiej. Mam przyjaciół... i Ciebie. Znam dobrze język, bo mój ojciec jest w pół Brytyjczykiem. Ale co z mieszkaniem i szkołą.
- Mieszkać mogłabyś tu, a szkołę Ci załatwimy.
- Serio?
- Serio. Ale co na to Twoi rodzice?
- No właśnie, z tym jest mały, a nawet wielki kłopot.
- Może pojedziemy tam za miesiąc. Skrócimy Twoje wakacje o 1 miesiąc i wraz z Liamem, jako tym, który jest najbardziej odpowiedzialny, polecimy z Tobą do Twojej ojczyzny, i razem przekonamy ich.
- Tylko czy się zgodzą...
- Bądźmy dobrej myśli...
____________________________________________________
Hej, jak się podoba? Ja myślę, że jest okej :)
okej, zostawiajcie tt i gadu :)
- hm. podobna z lekka do mnie.No, ale cóż, chyba pójdę spać...
- Nie proszę, zostań.
- Co jeszcze? - byłam już troszkę wkurzona. Chciałam iść spać,no !
- Jeszcze się nie domyślasz, że chodzi o Ciebie??- usiadłam, bo nie będę stała jak głupek. - posłuchaj- patrzyliśmy sobie w oczy.- od czasu kiedy Cię spotkałem wiedziałem, że to będziesz właśnie Ty. Z Tobą chcę być. Byłem w prawdzie poddenerwowany całą tą sytuacją, ale jak na Ciebie wpadłem... Od tego czasu nie dawałaś mi spokoju.
- Ale przecież, ja...
- Tak wiem masz chłopaka.
- Ale nie jestem z nim szczęśliwa. Najchętniej zostałabym tu na zawsze. Tu jest mi lepiej. Mam przyjaciół... i Ciebie. Znam dobrze język, bo mój ojciec jest w pół Brytyjczykiem. Ale co z mieszkaniem i szkołą.
- Mieszkać mogłabyś tu, a szkołę Ci załatwimy.
- Serio?
- Serio. Ale co na to Twoi rodzice?
- No właśnie, z tym jest mały, a nawet wielki kłopot.
- Może pojedziemy tam za miesiąc. Skrócimy Twoje wakacje o 1 miesiąc i wraz z Liamem, jako tym, który jest najbardziej odpowiedzialny, polecimy z Tobą do Twojej ojczyzny, i razem przekonamy ich.
- Tylko czy się zgodzą...
- Bądźmy dobrej myśli...
____________________________________________________
Hej, jak się podoba? Ja myślę, że jest okej :)
okej, zostawiajcie tt i gadu :)
niedziela, 29 lipca 2012
rozdział 4.
ech, okej, jak chcesz, ale jest 2.00.
- Nie ważne. Słuchaj.
- Tak?
- Ja chyba się w kimś zakochałem. Poznałem tę osobę niedawno, ale czuję, że to ta jedyna, ale ona i tak nie jest mną zainteresowana.
- Aha, ale co to ma ze mną wspólnego?
- A z resztą, dobra, nie ważne. Idź już. Jeśli chcesz.
- Dobranoc. - zakończyłam i wyszłam.
Harry był jakiś dziwny. Znam go tylko jeden dzień. Ale wcześniej zachowywał się inaczej. Był wesoły, a teraz taki przygnębiony, no i ta gadka, że się w kimś zakochał. Nie wiem, co ja mam z tym wspólnego. Może chciał mi się po prostu wyżalić? Nie ważne.
*Rano*
Obudził mnie, mój brzęczący telefon.
- Halo? - odebrałam, po polsku, zaspanym głosem, nie patrząc na wyświetlacz.
- Dzień dobry, Julio. Tu mama Ady. Jak się czujesz.
- Czuję się dobrze. Koledzy mi pomogli się pozbierać. - miałam na myśli te osoby, z którymi przyszło mi tu zamieszkać.
- Chciałam Cię poinformować, że pogrzeb odbędzie się za tydzień.
- Przepraszam, więc nie będę mogła przyjechać.
- Nie przepraszaj, wszyscy to przeżywamy. Przykro nam, że nie przyjedziesz jednak, ale przecież, nie będziemy psuć Ci wakacji. Do usłyszenia.
Odłączyłam się. Usiadłam na super-miękkim-łóżku i zaczęłam ryczeć. Normalnie wyłam jak bóbr. Do pokoju wpadł Harry. Chyba usłyszał, co się stało i przyszedł. Usiadł koło mnie i przytulił. Czułam się dobrze w jego objęciach. Było mi tak cholernie przyjemnie.
-Będzie dobrze. Zaopiekujemy się Tobą. - powiedział ciepłym tonem.
-Dziękuję, ale przecież nie mogę tak na Was żerować całe wakacje. - odparłam. - mam wrażenie, że jeden z Was jakoś nie chce, żebym tu przebywała.
- Jak to? Który ?
- No Louis. Mówi do mnie takim dziwnym tonem, cały czas mierzy mnie wzrokiem. Nie wiem, naprawdę, o co mu chodzi.
- Louis ? - zaśmiał się Harry.
- Co się tak szczerzysz?
- Nic, nic, zaraz go tu przyprowadzę.
Nie zdążyłam się obejrzeć, a on już go przywlókł.
- No, a teraz powiedz, co masz do niej - powiedział loczek.
-Nie!- zaprotestował Lou
-Mów!- krzyknął Hazza.
-Jak dzieci. - westchnęłam.
-No, bo teraz Ty Harry, o niczym innym nie myślisz, ani nie mówisz, tylko o niej. Jaka to ona, nie jest piękna i nic tylko Julia, Julia, Julia.
Harry troszkę spalił buraka, a ja zaczęłam rechotać.
- Dobra, myślę, że już sobie wyjaśniliśmy- burknął Hazza.
Słyszałam jeszcze trzaśnięcie drzwiami od pokoju Lokersa. Wyszłam po cichu ze swojego pokoju i weszłam do Lou.
-Naprawdę tak mnie nie znosisz? - spytałam i uśmiechnęłam się.
- Oczywiście, że nie. Harry Cię kocha, więc jako jego przyjaciel musiałem coś z tym zrobić :D - tak teraz wyglądał xD
Wyszłam, ubrałam się w to >klik< i zeszłam po coś do jedzenia. W kuchni spotkałam Nialla, smażącego naleśniki.
- Czy ja też dostanę?
- Oczywiście, dla ciebie wszystko- i podał mi 4.
- Aż tyle ?! - byłam w szoku
- Musisz coś jeść. Jesteś taka chuda.
Postanowiłam nie wchodzić w nim w jakąś bezsensowną kłótnię. Po prostu jadłam. Nagle uderzyła mnie myśl. Czy Harry rzeczywiście mnie kocha? Przecież to nie możliwe. Poza tym jestem tu tylko nie całe 2 miesiące, a później nie wracam.
*po śniadaniu*
Wróciłam do pokoju, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wpadł do mnie do pokoju Liam.
- może chciałabyś zwiedzić miasto?
- Jasne, z przyjemnością. - odparłam.
- super, to pojedziesz ze mną, Niallem i Harrym, bo pozostałe 2/5 poszły do swoich dziewczyn.
- okej, będzie fajnie, z pewnością :)
________________________________________________________________________________
Jak Wam się podoba? jest taki dziwny.
Tak więc komentujcie, a jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zostawcie tt lub gadu. Pozdro :)
- Nie ważne. Słuchaj.
- Tak?
- Ja chyba się w kimś zakochałem. Poznałem tę osobę niedawno, ale czuję, że to ta jedyna, ale ona i tak nie jest mną zainteresowana.
- Aha, ale co to ma ze mną wspólnego?
- A z resztą, dobra, nie ważne. Idź już. Jeśli chcesz.
- Dobranoc. - zakończyłam i wyszłam.
Harry był jakiś dziwny. Znam go tylko jeden dzień. Ale wcześniej zachowywał się inaczej. Był wesoły, a teraz taki przygnębiony, no i ta gadka, że się w kimś zakochał. Nie wiem, co ja mam z tym wspólnego. Może chciał mi się po prostu wyżalić? Nie ważne.
*Rano*
Obudził mnie, mój brzęczący telefon.
- Halo? - odebrałam, po polsku, zaspanym głosem, nie patrząc na wyświetlacz.
- Dzień dobry, Julio. Tu mama Ady. Jak się czujesz.
- Czuję się dobrze. Koledzy mi pomogli się pozbierać. - miałam na myśli te osoby, z którymi przyszło mi tu zamieszkać.
- Chciałam Cię poinformować, że pogrzeb odbędzie się za tydzień.
- Przepraszam, więc nie będę mogła przyjechać.
- Nie przepraszaj, wszyscy to przeżywamy. Przykro nam, że nie przyjedziesz jednak, ale przecież, nie będziemy psuć Ci wakacji. Do usłyszenia.
Odłączyłam się. Usiadłam na super-miękkim-łóżku i zaczęłam ryczeć. Normalnie wyłam jak bóbr. Do pokoju wpadł Harry. Chyba usłyszał, co się stało i przyszedł. Usiadł koło mnie i przytulił. Czułam się dobrze w jego objęciach. Było mi tak cholernie przyjemnie.
-Będzie dobrze. Zaopiekujemy się Tobą. - powiedział ciepłym tonem.
-Dziękuję, ale przecież nie mogę tak na Was żerować całe wakacje. - odparłam. - mam wrażenie, że jeden z Was jakoś nie chce, żebym tu przebywała.
- Jak to? Który ?
- No Louis. Mówi do mnie takim dziwnym tonem, cały czas mierzy mnie wzrokiem. Nie wiem, naprawdę, o co mu chodzi.
- Louis ? - zaśmiał się Harry.
- Co się tak szczerzysz?
- Nic, nic, zaraz go tu przyprowadzę.
Nie zdążyłam się obejrzeć, a on już go przywlókł.
- No, a teraz powiedz, co masz do niej - powiedział loczek.
-Nie!- zaprotestował Lou
-Mów!- krzyknął Hazza.
-Jak dzieci. - westchnęłam.
-No, bo teraz Ty Harry, o niczym innym nie myślisz, ani nie mówisz, tylko o niej. Jaka to ona, nie jest piękna i nic tylko Julia, Julia, Julia.
Harry troszkę spalił buraka, a ja zaczęłam rechotać.
- Dobra, myślę, że już sobie wyjaśniliśmy- burknął Hazza.
Słyszałam jeszcze trzaśnięcie drzwiami od pokoju Lokersa. Wyszłam po cichu ze swojego pokoju i weszłam do Lou.
-Naprawdę tak mnie nie znosisz? - spytałam i uśmiechnęłam się.
- Oczywiście, że nie. Harry Cię kocha, więc jako jego przyjaciel musiałem coś z tym zrobić :D - tak teraz wyglądał xD
Wyszłam, ubrałam się w to >klik< i zeszłam po coś do jedzenia. W kuchni spotkałam Nialla, smażącego naleśniki.
- Czy ja też dostanę?
- Oczywiście, dla ciebie wszystko- i podał mi 4.
- Aż tyle ?! - byłam w szoku
- Musisz coś jeść. Jesteś taka chuda.
Postanowiłam nie wchodzić w nim w jakąś bezsensowną kłótnię. Po prostu jadłam. Nagle uderzyła mnie myśl. Czy Harry rzeczywiście mnie kocha? Przecież to nie możliwe. Poza tym jestem tu tylko nie całe 2 miesiące, a później nie wracam.
*po śniadaniu*
Wróciłam do pokoju, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wpadł do mnie do pokoju Liam.
- może chciałabyś zwiedzić miasto?
- Jasne, z przyjemnością. - odparłam.
- super, to pojedziesz ze mną, Niallem i Harrym, bo pozostałe 2/5 poszły do swoich dziewczyn.
- okej, będzie fajnie, z pewnością :)
________________________________________________________________________________
Jak Wam się podoba? jest taki dziwny.
Tak więc komentujcie, a jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zostawcie tt lub gadu. Pozdro :)
Rozdział 3.
-Harry, czy Ty mnie zdradzasz ?! - zażartował Lou.
Zaśmiałam się cicho, bo dobrze wiedziałam o Larrym od Ady. Na tę myśl wybuchnęłam płaczem.
-Ej, co się stało, o co chodzi, czemu ona płacze?- cały czas pytali chłopcy. Harry opowiedział im wszystko.
-Bardzo nam przykro.
-Może pomożemy Ci wnieść bagaże?- zapytał Liam.
-Właśnie, gdzie masz jakieś bagaże czy coś?- zapytał Lokers.
-Zostały na lotnisku. Jeśli możecie to pojedźcie po nie, proszę.- odpowiedziałam
- Jasne, już jedziemy.- powiedzieli "chórem" i pojechali. Zostałam z Niallem, Zaynem, i Lou.
- no więc...- zaczął Zayn.
-Więc ? - przerwałam.
-Jak masz na imię ? - zapytał Lou.
- Julia - odpowiedziałam.
- Dziwnie gadasz. Nie jesteś stąd, prawda?- tym razem, odezwał się Niall.
- Tak, prawda. Jestem z Polski.
- A tak słyszałem, tam było EURO, co nie?- Gadał już z ustami pełnymi popcornu.
- Nom, zgadza się.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę o tym i o tamtym. W końcu przyszli Hazza i Liam z moimi rzeczami.
-Co tak długo? - spytał marchewkowy.
- Był mały kłopot, ale już jest ok. - natychmiast odpowiedział Loczek. - Chodź - zwrócił się, tym razem do mnie - pokażę Ci gdzie będziesz spała.
Bez słowa podążałam za nim. Pokój był, hm... cudowny. Wielki, białe ściany ozdabiały obrazy. Duże łóżko, biurko, łazienka i takie tam.
- I jak Ci się podoba?- spytał Loczek,
- Jest... Cudowny!
- Cieszę się, że się podoba. Jeśli coś, mój pokój jest zaraz za ścianą.
- Okej dzięki.
Wyszedł. Zaczęłam się rozpakowywać. Spojrzałam na zegarek: 22.00 Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka.
*1:30*
Obudziłam się. Sprawdziłam czas - dosyć późno. Zajrzę do Harrego- pomyślałam.
Włożyłam ciepłe kapcie-świnki i pognałam do pokoju obok. Bez pukania weszłam. Patrzę: Harry siedzi i grzebie coś w telefonie. Spojrzał na mnie.
- Heej, co tu robisz?- Zapytał z troską w głosie i poklepał miejsce obok siebie, na znak, żebym usiadła.
- Jakoś nie mogę spać, a ty?
- Ja też.
Zapadła niezręczna cisza.
- Na ile tu przyjechałaś? - w końcu zaczął Harry.
- Na całe wakacje. Ale nie wiem, czy wcześniej nie wyjadę. Co ja mam tu robić, skoro wiesz, co się stało z moją najlepszą przyjaciółką, a poza tym mój chłopak...
- O, masz chłopaka?- przerwał mi w pół zdania Harry, z nutką rozczarowania w głosie.
- Tak mam, ale właściwie, to nie wiem...
- Czego?
- Nie wiem, czy dobrze, że z nim jestem.
Znowu ta niezręczna cisza.
- A przecież nie będę Wam siedzieć na głowie całe 2 miesiące, nie jestem pewna, czy nawet mnie lubicie.
- Jak mogłaś tak myśleć? Przecież kochamy każdą fankę!
- Ale jest pewien problem.
- Jaki?
- Ja nie jestem Waszą fanką.
- Nie? Nie słyszałaś o nas? Nie słuchałaś piosenek?
- Piosenki owszem, ale jeśli chodzi o Was samych. Nie, nie jestem. Bo jak miałam o Was cokolwiek sądzić, skoro Was nie znałam??
Czemu cały czas zapadała ta głupia, niezręczna cisza ?!
- No to już chyba pójdę... - powiedziałam i wstałam, nagle on złapał mnie za rękę.
- Nie, zostań. Dobrze mi z Tobą... Posłuchaj, ja myślę, że chciałbym z Tobą o czymś pogadać...
Zaśmiałam się cicho, bo dobrze wiedziałam o Larrym od Ady. Na tę myśl wybuchnęłam płaczem.
-Ej, co się stało, o co chodzi, czemu ona płacze?- cały czas pytali chłopcy. Harry opowiedział im wszystko.
-Bardzo nam przykro.
-Może pomożemy Ci wnieść bagaże?- zapytał Liam.
-Właśnie, gdzie masz jakieś bagaże czy coś?- zapytał Lokers.
-Zostały na lotnisku. Jeśli możecie to pojedźcie po nie, proszę.- odpowiedziałam
- Jasne, już jedziemy.- powiedzieli "chórem" i pojechali. Zostałam z Niallem, Zaynem, i Lou.
- no więc...- zaczął Zayn.
-Więc ? - przerwałam.
-Jak masz na imię ? - zapytał Lou.
- Julia - odpowiedziałam.
- Dziwnie gadasz. Nie jesteś stąd, prawda?- tym razem, odezwał się Niall.
- Tak, prawda. Jestem z Polski.
- A tak słyszałem, tam było EURO, co nie?- Gadał już z ustami pełnymi popcornu.
- Nom, zgadza się.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę o tym i o tamtym. W końcu przyszli Hazza i Liam z moimi rzeczami.
-Co tak długo? - spytał marchewkowy.
- Był mały kłopot, ale już jest ok. - natychmiast odpowiedział Loczek. - Chodź - zwrócił się, tym razem do mnie - pokażę Ci gdzie będziesz spała.
Bez słowa podążałam za nim. Pokój był, hm... cudowny. Wielki, białe ściany ozdabiały obrazy. Duże łóżko, biurko, łazienka i takie tam.
- I jak Ci się podoba?- spytał Loczek,
- Jest... Cudowny!
- Cieszę się, że się podoba. Jeśli coś, mój pokój jest zaraz za ścianą.
- Okej dzięki.
Wyszedł. Zaczęłam się rozpakowywać. Spojrzałam na zegarek: 22.00 Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka.
*1:30*
Obudziłam się. Sprawdziłam czas - dosyć późno. Zajrzę do Harrego- pomyślałam.
Włożyłam ciepłe kapcie-świnki i pognałam do pokoju obok. Bez pukania weszłam. Patrzę: Harry siedzi i grzebie coś w telefonie. Spojrzał na mnie.
- Heej, co tu robisz?- Zapytał z troską w głosie i poklepał miejsce obok siebie, na znak, żebym usiadła.
- Jakoś nie mogę spać, a ty?
- Ja też.
Zapadła niezręczna cisza.
- Na ile tu przyjechałaś? - w końcu zaczął Harry.
- Na całe wakacje. Ale nie wiem, czy wcześniej nie wyjadę. Co ja mam tu robić, skoro wiesz, co się stało z moją najlepszą przyjaciółką, a poza tym mój chłopak...
- O, masz chłopaka?- przerwał mi w pół zdania Harry, z nutką rozczarowania w głosie.
- Tak mam, ale właściwie, to nie wiem...
- Czego?
- Nie wiem, czy dobrze, że z nim jestem.
Znowu ta niezręczna cisza.
- A przecież nie będę Wam siedzieć na głowie całe 2 miesiące, nie jestem pewna, czy nawet mnie lubicie.
- Jak mogłaś tak myśleć? Przecież kochamy każdą fankę!
- Ale jest pewien problem.
- Jaki?
- Ja nie jestem Waszą fanką.
- Nie? Nie słyszałaś o nas? Nie słuchałaś piosenek?
- Piosenki owszem, ale jeśli chodzi o Was samych. Nie, nie jestem. Bo jak miałam o Was cokolwiek sądzić, skoro Was nie znałam??
Czemu cały czas zapadała ta głupia, niezręczna cisza ?!
- No to już chyba pójdę... - powiedziałam i wstałam, nagle on złapał mnie za rękę.
- Nie, zostań. Dobrze mi z Tobą... Posłuchaj, ja myślę, że chciałbym z Tobą o czymś pogadać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)