niedziela, 29 lipca 2012

rozdział 4.

ech, okej, jak chcesz, ale jest 2.00.
- Nie ważne. Słuchaj.
- Tak?
- Ja chyba się w kimś zakochałem. Poznałem tę osobę niedawno, ale czuję, że to ta jedyna, ale ona i tak nie jest mną zainteresowana.
- Aha, ale co to ma ze mną wspólnego?
- A z resztą, dobra, nie ważne. Idź już. Jeśli chcesz.
- Dobranoc. - zakończyłam i wyszłam.
Harry był jakiś dziwny. Znam go tylko jeden dzień. Ale wcześniej zachowywał się inaczej. Był wesoły, a teraz taki przygnębiony, no i ta gadka, że się w kimś zakochał. Nie wiem, co ja mam z tym wspólnego. Może chciał mi się po prostu wyżalić? Nie ważne.

*Rano*
Obudził mnie, mój brzęczący telefon.
- Halo? - odebrałam, po polsku, zaspanym głosem, nie patrząc na wyświetlacz.
- Dzień dobry, Julio. Tu mama Ady. Jak się czujesz.
- Czuję się dobrze. Koledzy mi pomogli się pozbierać. - miałam na myśli te osoby, z którymi przyszło mi tu zamieszkać.
- Chciałam Cię poinformować, że pogrzeb odbędzie się za tydzień.
- Przepraszam, więc nie będę mogła przyjechać.
- Nie przepraszaj, wszyscy to przeżywamy. Przykro nam, że nie przyjedziesz jednak, ale przecież, nie będziemy psuć Ci wakacji. Do usłyszenia.
Odłączyłam się. Usiadłam na super-miękkim-łóżku i zaczęłam ryczeć. Normalnie wyłam jak bóbr. Do pokoju wpadł Harry. Chyba usłyszał, co się stało i przyszedł. Usiadł koło mnie i przytulił. Czułam się dobrze w jego objęciach. Było mi tak cholernie przyjemnie.
-Będzie dobrze. Zaopiekujemy się Tobą. - powiedział ciepłym tonem.
-Dziękuję, ale przecież nie mogę tak na Was żerować całe wakacje. - odparłam. - mam wrażenie, że jeden z Was jakoś nie chce, żebym tu przebywała.
- Jak to? Który ?
- No Louis. Mówi do mnie takim dziwnym tonem, cały czas mierzy mnie wzrokiem. Nie wiem, naprawdę, o co mu chodzi.
- Louis ? - zaśmiał się Harry.
- Co się tak szczerzysz?
- Nic, nic, zaraz go tu przyprowadzę.
Nie zdążyłam się obejrzeć, a on już go przywlókł.
- No, a teraz powiedz, co masz do niej - powiedział loczek.
-Nie!- zaprotestował Lou
-Mów!- krzyknął Hazza.
-Jak dzieci. - westchnęłam.
-No, bo teraz Ty Harry, o niczym innym nie myślisz, ani nie mówisz, tylko o niej. Jaka to ona, nie jest piękna i nic tylko Julia, Julia, Julia.
Harry troszkę spalił buraka, a ja zaczęłam rechotać.
- Dobra, myślę, że już sobie wyjaśniliśmy- burknął Hazza.
Słyszałam jeszcze trzaśnięcie drzwiami od pokoju Lokersa. Wyszłam po cichu ze swojego pokoju i weszłam do Lou.
-Naprawdę tak mnie nie znosisz? - spytałam i uśmiechnęłam się.
- Oczywiście, że nie. Harry Cię kocha, więc jako jego przyjaciel musiałem coś z tym zrobić :D - tak teraz wyglądał xD
Wyszłam, ubrałam się w to >klik<  i zeszłam po coś do jedzenia. W kuchni spotkałam Nialla, smażącego naleśniki.
- Czy ja też dostanę?
- Oczywiście, dla ciebie wszystko- i podał mi 4.
- Aż tyle ?! - byłam w szoku
- Musisz coś jeść. Jesteś taka chuda.
Postanowiłam nie wchodzić w nim w jakąś bezsensowną kłótnię. Po prostu jadłam. Nagle uderzyła mnie myśl. Czy Harry rzeczywiście mnie kocha? Przecież to nie możliwe. Poza tym jestem tu tylko nie całe 2 miesiące, a później nie wracam.

*po śniadaniu*
Wróciłam do pokoju, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wpadł do mnie do pokoju  Liam.
- może chciałabyś zwiedzić miasto?
- Jasne, z przyjemnością. - odparłam.
- super, to pojedziesz ze mną, Niallem i Harrym, bo pozostałe 2/5 poszły do swoich dziewczyn.
- okej, będzie fajnie, z pewnością :)
________________________________________________________________________________
Jak Wam się podoba? jest taki dziwny.
Tak więc komentujcie, a jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zostawcie tt lub gadu. Pozdro :)

1 komentarz: