*godz. ok. 12:00.*
Ruszyliśmy. Za kierownicą zasiadł Liam. Nie wiedziałam dokąd jedziemy. Dałam się poprowadzić. Zauważyłam, że Harry nie ma uśmiechu na twarzy i jest jakiś taki smutny, przygnębiony? Nie wiem, jak to nazwać. Postanowiłam nie zwlekać.
-Heej, Harry co jest?- spytałam
- A nie nic. - wymusił uśmiech. Ale za to jaki był wtedy słoodki.
- Przecież widzę. - nalegałam.
- może kiedyś Ci powiem, ale na pewno nie teraz, i nie przy nich. - powiedział. Sztuczny uśmiech zszedł mu już z twarzy.
Co mogło go gryźć? Przypomniały mi się teraz słowa Louisa. To co mówił jak obaj byli u mnie w pokoju i to jak ja poszłam do Lou. Chociaż nie, to nie może być prawda, a poza tym, ja mam chłopaka w domu.
*po zwiedzaniu*
Chłopcy są świetni! Oprowadzili mnie, a później poszliśmy do Nandos. Oczywiście Niall zamówił Full żarcia. Jednak Harrego wciąż coś gryzło. Po przyjściu do domu od razu wpadł do swej komnaty. Liam i Niall rozsiedli się na kanapie. Dołączyłam do nich, aby nie przeszkadzać Haroldowi, w tym co tam robi.
- Wiecie może co się mu stało? - zapytałam pozostałych.
- Komu? Harremu? - odpowiedział pytaniem na pytanie Liam.
- Tak. Jest jakiś dziwny. Może nie znam go długo, bo zaledwie kilka dni. Ale i tak zachowuje się jakoś inaczej.
- Nie mam pojęcia. To się stało chyba, odkąd Cię poznał. - wtrącił się Niall.
Włączyliśmy jakiś nędzny film. Dochodziła już 18:00. Do domu, a raczej willi, wrócili Lou i DJ Malik.
- A gdzie Harry? - spytał Lou.
- Siedzi u siebie. Radziłabym Ci tam nie iść. Jest jakiś nie w sosie. - odpowiedziałam i dołączyli się do oglądania. Postanowiłam pójść na górę i wejść na laptopa. Weszłam skajpaja i pogadałam chwilę z mamą.
- Jak się trzymasz?- zapytała mama.
- Jak narazie dobrze.
- Gdzie ty siedzisz? To nie ten hotel, który Wam zamówiliśmy. - powiedziała zdziwiona.
- No tak.- powiedziałam
- W takim razie gdzie Ty jesteś?- spytała, lekko zdenerwowana już.
- Jestem u kolegów.
- Ty nie masz kolegów w Anglii. - o czyżby, żebyś się nie zdziwiła- pomyślałam sobie.
- Ale poznałam.
- O to mam nadzieję, że ja też ich poznam.
Pogadałyśmy jeszcze chwilę i zakończyłyśmy rozmowę. Popisałam z kilkoma znajomymi o wakacjach itd. itp. i na zegarku pojawiła się nagle 23:00 . Wzięłam gorącą kąpiel i ubrałam moją piżamkę. O 2.00 znowu się obudziłam. Znowu poszłam do Harrego.
- Czego? - warknął.
- Dobra, już wychodzę. - powiedziałam
- Nie, przepraszam, zostań. - powiedział, chyba wiedział, że trochę przesadził.
- Nie widziałam Cię, odkąd wróciliśmy ze zwiedzania, coś się stało?- zapytałam bez najmniejszych skrupułów.
- Tak stało się, powiedziałem Ci to wczoraj.- odpowiedział naburmuszony.
- Aaa, ta dziewczyna. Mogę wiedzieć jak wygląda ma na imię?
- Julia- odpowiedział, popatrzył na mnie. Udawałam, że nie wiem, że to ja. Przecież Lou mi wszystko wygadał.
- A jak wygląda?
- Hmm. Jest szczupła, ma czekoladowe włosy, szare oczy. Jest po prostu urocza. Poznaliśmy się w nietypowych okolicznościach...i niestety ma chłopaka. - Chyba się rozmarzył i to bardzo.
- hm. podobna z lekka do mnie.No, ale cóż, chyba pójdę spać...
- Nie proszę, zostań.
- Co jeszcze? - byłam już troszkę wkurzona. Chciałam iść spać,no !
- Jeszcze się nie domyślasz, że chodzi o Ciebie??- usiadłam, bo nie będę stała jak głupek. - posłuchaj- patrzyliśmy sobie w oczy.- od czasu kiedy Cię spotkałem wiedziałem, że to będziesz właśnie Ty. Z Tobą chcę być. Byłem w prawdzie poddenerwowany całą tą sytuacją, ale jak na Ciebie wpadłem... Od tego czasu nie dawałaś mi spokoju.
- Ale przecież, ja...
- Tak wiem masz chłopaka.
- Ale nie jestem z nim szczęśliwa. Najchętniej zostałabym tu na zawsze. Tu jest mi lepiej. Mam przyjaciół... i Ciebie. Znam dobrze język, bo mój ojciec jest w pół Brytyjczykiem. Ale co z mieszkaniem i szkołą.
- Mieszkać mogłabyś tu, a szkołę Ci załatwimy.
- Serio?
- Serio. Ale co na to Twoi rodzice?
- No właśnie, z tym jest mały, a nawet wielki kłopot.
- Może pojedziemy tam za miesiąc. Skrócimy Twoje wakacje o 1 miesiąc i wraz z Liamem, jako tym, który jest najbardziej odpowiedzialny, polecimy z Tobą do Twojej ojczyzny, i razem przekonamy ich.
- Tylko czy się zgodzą...
- Bądźmy dobrej myśli...
____________________________________________________
Hej, jak się podoba? Ja myślę, że jest okej :)
okej, zostawiajcie tt i gadu :)
- hm. podobna z lekka do mnie.No, ale cóż, chyba pójdę spać...
- Nie proszę, zostań.
- Co jeszcze? - byłam już troszkę wkurzona. Chciałam iść spać,no !
- Jeszcze się nie domyślasz, że chodzi o Ciebie??- usiadłam, bo nie będę stała jak głupek. - posłuchaj- patrzyliśmy sobie w oczy.- od czasu kiedy Cię spotkałem wiedziałem, że to będziesz właśnie Ty. Z Tobą chcę być. Byłem w prawdzie poddenerwowany całą tą sytuacją, ale jak na Ciebie wpadłem... Od tego czasu nie dawałaś mi spokoju.
- Ale przecież, ja...
- Tak wiem masz chłopaka.
- Ale nie jestem z nim szczęśliwa. Najchętniej zostałabym tu na zawsze. Tu jest mi lepiej. Mam przyjaciół... i Ciebie. Znam dobrze język, bo mój ojciec jest w pół Brytyjczykiem. Ale co z mieszkaniem i szkołą.
- Mieszkać mogłabyś tu, a szkołę Ci załatwimy.
- Serio?
- Serio. Ale co na to Twoi rodzice?
- No właśnie, z tym jest mały, a nawet wielki kłopot.
- Może pojedziemy tam za miesiąc. Skrócimy Twoje wakacje o 1 miesiąc i wraz z Liamem, jako tym, który jest najbardziej odpowiedzialny, polecimy z Tobą do Twojej ojczyzny, i razem przekonamy ich.
- Tylko czy się zgodzą...
- Bądźmy dobrej myśli...
____________________________________________________
Hej, jak się podoba? Ja myślę, że jest okej :)
okej, zostawiajcie tt i gadu :)
ah... rozdział wymiata < 33 ciekawa jestem co z hazzą ;** mega ; )
OdpowiedzUsuńoczywiscie wszystko gra super pieknie git majonezz supe super oczywiście obserwujeee zapraszam do mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://wero-vera.blogspot.com/
Zaopserwujesz?