piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 2

- Uważaj jak leziesz, Ty ... yyy ?
- O, przepraszam bardzo, ja nie zauważyłem, moja siostra tam leży miała wypadek, muszę do niej iść!
 - Ty jesteś Harry Styles ?
- Tak to ja, przepraszam, ale teraz muszę iść.
I poszedł. Byłam w lekkim szoku. Hm, szkoda, że Ada jest nie może go zobaczyć i już pewnie nigdy tego nie zrobi. Niestety, życie jest jakie jest. Rani. Wróciłam na salę. Zobaczyłam tam Harrego. Co on tu robił? Czy ta dziewczyna leżąca obok Ady to siostra słynnego Harolda? Nie wieżę. Ale to chyba raczej prawda. Harry płakał, ja nie. Usiadłam koło niego i przytuliłam go. Nic nie mówiłam, bo co niby miałam mu powiedzieć? Że wszystko będzie dobrze? Po co go okłamywać? Nic, poszłam do Ady. Spojrzałam na monitor, pojawiła się ciągła linia. To nie może być prawda, nie, to nie jest prawda! Zadzwoniłam w płaczu do jej rodziców. Mówiłam po polsku. Harry patrzał się na mnie i nic nie rozumiał.
 - Halo? - odezwała się mama Ady.
 -Ada nie żyje, zmarła po wypadku samolotu!
- Krzyczałam przez płacz, w niebogłosy.Mama Ady rozpłakała się. Harry podszedł do mnie.
 - Wszystko będzie dobrze.
- Nie, nie będzie Harry, rozumiesz, nie będzie!
-Chodź zawiozę Cię do domu.
-Ale ja nawet nie mam tu domu!
-Mówię o naszym domu.
-Naszym?
-Tak, naszym.
Nie zaprzeczałam, opuściłam Adę. Już nigdy jej nie zobaczę. Wsiedliśmy do dużego, czarnego samochodu
.- Nie wiem, nawet jak masz na imię.- powiedział po długim milczeniu Loczek.
- Julia- powiedziałam swoje imię, tak jak brzmi ono w języku angielskim.
-Nie zapytasz mnie jak ja mam na imię? - zażartował
- Coś Ty taki wesoły?! Twoja siostra leży w szpitalu!- najechałam na niego.
-Ale jej stan się poprawił.
 -Aha, a w ogóle to gdzie Ty mnie wieziesz? - zapytałam.
-W magiczne miejsce. - powiedział i uśmiechnął się.
Miałam dziwne uczucia. Brzuch mnie rozbolał. Czyżbym się zakochała? Nie, nie to nie może być prawda! Ale był bardzo przystojny, miał piękne oczy i uśmiech. Ech, o czym ja myślę?! Dobra nie ważne.
 - Jesteśmy na miejscu- powiedział.
Nawet nie zauważyłam, kiedy wyszedł. Może na serio się zakochałam?
- A taak dzięki.Wyszłam.
 Stanęłam nagle jak słup soli. Dom był przeogromny. I ładny. Pasuje do właścicieli. haha ^^Weszliśmy do domu. Ujrzałam czterech pozostałych chłopaków siedzących w salonie, chyba sie o coś kłócili.
-heej!- powiedział Harry. Nic.
-HEEEEJ!-nic
.-CZY WY DO JASNEJ CHOLERY KONTAKTUJECIE?! MÓWIĘ DO WAS COŚ- wybuchnął Harry, a ja stałam wryta, i czułam się słaba. Nie byłam jakąś psycho-fanką czy coś, ale lubiłam ich, nie powiem.
- O hej. - powiedział blondyn, chyba Niall miał na imię.
- Harry, co to za laska? - spytał mulat, Zayn.
- Harry , czy Ty mnie zdradzasz?! - zażartował , hm, chyba Louis.
__________________________________________________________________________________Grr. takie średnie, nie bardzo jak dla mnie ; <

1 komentarz:

  1. ojj... kiedy to czytałam że Ada nie żyje, płakałam ;/// smutny ten rozdział, ale... boski za to ; )

    OdpowiedzUsuń