Wstałam o 9:00. Ostatni dzień do spędzenia z Justinem. Wyszykowałam się, byłam ubrana w to i doszła 10.00. Zeszłam na dół. Chciałam jak najlepiej spędzić ten dzień. W kuchni siedział już mój brat. Wzięłam coś do jedzenia i usiadłam koło niego.
- Hej, może spędzimy ten ostatni dzień razem? - spytałam.
- Jasne, właśnie chciałem to zaproponować.
- To co robimy?
- Może skoczymy do kina na jakiś film, co ?
- jasne, może Step Up 4 ?
- Okey, chciałem to zobaczyć właśnie.
- Chłopaki wychodzimy! - krzyknęłam na do widzenia. Nie uzyskałam odpowiedzi.
- Dobra. Kierunek kino- powiedział Justin, gdy weszliśmy do samochodu. Całą drogę przegadaliśmy o różnych rzeczach.
Po filmie poszliśmy do parku. Kupiliśmy lody i spacerowaliśmy.
- Ej, Julia, ja mam propozycję. - zaczął.
- Jaką? - nie ukrywam, byłam ciekawa.
- Jeśli chcesz, możesz pojechać ze mną do Ameryki. - OMG 0.o
- I zostawić Harrego i całe 1D, Dan, Elke i Perrie ?
- Wybieraj, albo oni, alo ja...
- Nie mogę uwierzyć, że stawiasz mnie przed takim wyborem.
- Słuchaj ja chcę dla Ciebie jak najlepiej...
- Jeśli chcesz dla mnie jak najlepiej, to skocz po coś do żarcia, bo zaraz umrę z głodu- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Dobra poczekaj chwilę :) .
Usiadłam na ławce. Nagle podszedł do mnie ktoś. Przyłożył mi nóż do ciała.
- Albo zerwiesz z Harrym, albo nigdy go już nie zobaczysz. - powiedziałam. Nie wiem co było dalej. Słyszałam tylko wołanie Justina o pomoc...
*oczami Justina*
Szedłem sobie właśnie z hot-dogami , kiedy zauważyłem, że ktoś grozi Julii. Podbiegłem do niej. Chyba już za późno - pomyślałem wtedy. Wezwałem karetkę. Kiedy byliśmy już w wozie zadzwoniłem z jej komórki do Harrego.
- Halo? - odebrał.
- Harry, jedź do szpitala, ktoś pociął Julię.
- Że co?! Już jadę. Tylko do którego szpitala? - podałem mu adres - zaraz będę.
*oczami Harrego*
O nie!
- chłopaki jedziemy do szpitala.
- Po co?
- Juilii ktoś coś zrobił. Nie wiem o co chodzi, ale Justin dzwonił.
- On jej coś zrobił.
- Nie to raczej nie on. On taki nie jest.
Byliśmy już w szpitalu. Jakaś pielęgniarka powiedziała nam gdzie ona jest i szybko popędziliśmy na sale. Justin płakał. Mi też łzy spływały po oczach.
- Panie doktorze, co jej jest?! - spytałem.
- Jest w śpiączce.
- A kiedy się wybudzi?!
- Tego nie wiemy.
- Julia! Czemu ty mi to robisz? - padłem na kolana i złapałem ją za rękę. - już drugi raz muszę to przeżywać. Dlaczego? Ja się pytam. Przecież wiesz, jaka jesteś dla mnie ważna, mówiłem ci to ostatnim razem. Proszę Cię, żyj! - rozpłakałem się. Podszedł do mnie Justin. Przytuliłem go. Nie wiem czemu. Po prostu, tak o.
*oczami Justina* 2 dni później.
Miałem jechać już wczoraj, ale zostałem. Julia teraz potrzebuje opieki. Żałuję, że wcześniej jej nie znalazłem. Razem z chłopakami dzień i noc siedzimy w tym cholernym szpitalu przy Julii. Na zmianę. Lekarz powiedział, że mamy z nią dużo rozmawiać, więc rozmawiamy. Jestem im wdzięczny, że się tak o nią troszczą.
*oczami Julii*
Leżę w tym szpitalu. Słucham co do mnie mówią. Nie wiem, kiedy się obudzę. Może lepiej nigdy? Cały czas wypadki i kłopoty. A tak będą mieli spokój ułożą sobie życie beze mnie...
*oczami Harrego*
Boże... Julia kiedy Ty się obudzisz. Czy w ogóle się obudzisz? - te myśli zakołkowały mi się w głowie na amen. Nie wiem, co ja zrobię
______________________________________
Przedostatni rozdział ..
No to ja czekam na kolejną notkę bo się wciągnęłam :)
OdpowiedzUsuńjejku, dajesz nexta. niezłe to, kurde drugi raz w szpitalu ? wow, biedna julcia < 3
OdpowiedzUsuń