wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 20.

*oczami Harrego*
Właśnie wiozą ją na salę operacyjną. Może się uda... Nie! Nie "może"! Na pewno! Przecież musi.

***
- Operacja...
- Tak?!- krzyknęliśmy wszyscy jednocześnie. 
- udała się. 
- Czyli żyje?! - powiedziałem.
- Tak, ale jest przemęczona. 
- Mogę tam wejść?- spytałem. 
- Tak, tylko proszę jej nie męczyć. 
Wszedłem do sali. Ujrzałem Julię.
- Dziękuję. - powiedziała słabym głosem.
- To ja dziękuję. 
- Harry. 
- Tak? - usiadłem 
- Justin zaproponował mi, żebym pojechała z nim do Ameryki. - Że co? serce zabiło mi mocniej. 
- Zgodziłaś się?
- Nie. - uuffff. - Ale nie wiem , czy nie powiedzieć tak. 
- Dlaczego ? 
- Tu spotykają mnie i w tym Ciebie, same nieszczęścia. Wakacje trwają, a to już drugi wypadek w tym miesiącu, a to wszystko tylko dlatego, że jestem z Tobą Harry.
- Jeśli i Ty wyjedziesz, to ja pojadę za Tobą. 
- A co z chłopakami?
- Nie wiem ... Może przeprowadzimy się wszyscy do Ameryki...
- Hej, jak się czujesz. - wpadł Justin. 
- W porządku. Trochę słabo. 
- A zdecydowałaś się już? 
- Tak. - to mnie zabolało. Powiedziała tak. Tak, tak, tak. Nie mogę w to uwierzyć. Ale nie powiedziała, że zrywa. Wyszedłem. Nie wytrzymałem. Chodziłem w te i we wte przed szpitalem. Nagle wypadł Justin. 
- Co? Zrujnowałeś mi życie! Mój związek! - zacząłem na niego krzyczeć. 
- Posłuchaj. Przepraszam. Jeśli chcesz możesz jechać z nami. 
- Tak ? A co z chłopakami? - byłem totalnie wkurzony.
- Też mogą. Jechać.

*oczami Julii.* 1 tydzień później. 
Zostały nam 2 dni do wyjazdu. Jestem z Harrym. Justin został do czasu wyjazdu. Żałuję, że nie poznałam go wcześniej.

_________________________________________
Hej, to koniec opowiadania, ale będzie jeszcze Epilog. Dodam go za 1-2 dni :)

1 komentarz: