Właśnie wiozą ją na salę operacyjną. Może się uda... Nie! Nie "może"! Na pewno! Przecież musi.
***
- Operacja...
- Tak?!- krzyknęliśmy wszyscy jednocześnie.
- udała się.
- Czyli żyje?! - powiedziałem.
- Tak, ale jest przemęczona.
- Mogę tam wejść?- spytałem.
- Tak, tylko proszę jej nie męczyć.
Wszedłem do sali. Ujrzałem Julię.
- Dziękuję. - powiedziała słabym głosem.
- To ja dziękuję.
- Harry.
- Tak? - usiadłem
- Justin zaproponował mi, żebym pojechała z nim do Ameryki. - Że co? serce zabiło mi mocniej.
- Zgodziłaś się?
- Nie. - uuffff. - Ale nie wiem , czy nie powiedzieć tak.
- Dlaczego ?
- Tu spotykają mnie i w tym Ciebie, same nieszczęścia. Wakacje trwają, a to już drugi wypadek w tym miesiącu, a to wszystko tylko dlatego, że jestem z Tobą Harry.
- Jeśli i Ty wyjedziesz, to ja pojadę za Tobą.
- A co z chłopakami?
- Nie wiem ... Może przeprowadzimy się wszyscy do Ameryki...
- Hej, jak się czujesz. - wpadł Justin.
- W porządku. Trochę słabo.
- A zdecydowałaś się już?
- Tak. - to mnie zabolało. Powiedziała tak. Tak, tak, tak. Nie mogę w to uwierzyć. Ale nie powiedziała, że zrywa. Wyszedłem. Nie wytrzymałem. Chodziłem w te i we wte przed szpitalem. Nagle wypadł Justin.
- Co? Zrujnowałeś mi życie! Mój związek! - zacząłem na niego krzyczeć.
- Posłuchaj. Przepraszam. Jeśli chcesz możesz jechać z nami.
- Tak ? A co z chłopakami? - byłem totalnie wkurzony.
- Też mogą. Jechać.
*oczami Julii.* 1 tydzień później.
Zostały nam 2 dni do wyjazdu. Jestem z Harrym. Justin został do czasu wyjazdu. Żałuję, że nie poznałam go wcześniej.
_________________________________________
Hej, to koniec opowiadania, ale będzie jeszcze Epilog. Dodam go za 1-2 dni :)
_________________________________________
Hej, to koniec opowiadania, ale będzie jeszcze Epilog. Dodam go za 1-2 dni :)
oh nieee !!! już koniec ? rany... ale i tak było fajne ;**
OdpowiedzUsuń